Dla niektórych nie ma świąt bez jajka, dla innych bez szynki czy żurku, a ja odkąd spróbowałam to cudo twierdzę, że nie ma świąt bez paschy. Zawsze sobie wyobrażałam, że pascha to taki sernik na zimno, nic bardziej mylnego. Prawdziwy ser, żółtka, masło i mnóstwo bakalii ... czy już potraficie wyobrazić sobie ten smak?
Miękkie masło ubić z cukrem pudrem, cukrem wanilinowym oraz
skórką z cytryny na krem. Cały czas ubijając dodawać po jednym
żółtku.
Dodać zmielony twaróg i zmiksować na jednolitą masę. Dodać
skórkę pomarańczową, posiekane orzechy lub migdały i posiekane figi lub
morele oraz rodzynki.
Delikatnie wymieszać.
Sito lub durszlak wyścielić
gazą. Wyłożyć do niego masę serową, delikatnie docisnąć masę, zawinąć brzegi gazy, przykryć talerzykiem.
Wstawić do lodówki na całą noc. Wyłożyć paschę na płaski
talerz, zdjać gazę i udekorować.
Piękna! W tym roku zrobię paschę po raz pierwszy!
OdpowiedzUsuńPolecam!
OdpowiedzUsuńWow, Twoja pascha wygląda naprawdę imponująco i aż czuć ten aromat w mieszkaniu, gdzie pewnie od razu wszyscy domownicy zbierają się przy kuchni, żeby spróbować kawałek. Te wszystkie bakalie i masa twarogowa wymagają trochę pracy, ale widzę, że efekt jest tego wart – w domu takie wypieki mają zupełnie inny klimat niż te kupne. Czasem też myślę, że w takim mieszkaniu przydaje się coś, co ułatwi miksowanie twarogu z żółtkami i masłem, bo ręczne ubijanie potrafi być męczące – np. robot kuchenny naprawdę skraca czas przygotowania i pozwala zostawić więcej miejsca na dekorowanie i cieszenie się smakiem w domowym zaciszu. Fajnie, że pokazujesz, że tradycja i własne mieszkanie to idealne połączenie do tworzenia takich świątecznych słodkości.
OdpowiedzUsuń